Mimo to dalej siedział pod sklepem, wypalając papierosy jak to miał w zwyczaju. Zmartwionym wzrokiem przeczesywał ulice przed nim, mając nadzieję, że młodszy jednak przyjdzie. I nie pomylił się.
Drobny chłopak w zbyt dużych ubraniach wolnym krokiem zmierzał w jego stronę, wpatrywał się w chodnik i Taehyung nawet z takiej odległości widział, że coś jest nie tak. Udawał obojętnego, jakby wcale nie przejął się zniknięciem Jungkooka, co było tak słabym kłamstwem, bowiem jego serce zaczęło bić szybciej, gdy tylko zobaczył chłopca.
Ten chwiejnym krokiem do niego podszedł i usiadł obok, milcząc. Cały się trząsł, mocno przygryzał wargę, bawił palcami i odmówił papierosów, które Taehyung chciał mu dać. Serce mu się krajało gdy patrzył na młodszego, który ewidentnie się czegoś bał.
- Mógłbyś... - Zaczął chłopiec niepewnie, naciągając zbyt długie rękawy bluzy na nadgarstki jeszcze bardziej - Mógłbym zostać w ciebie na kilka dni? - Spytał.
taehyungowe serce stanęło. Jungkook potrzebował pomocy i zwracał się do niego - do zauroczonego nim mężczyzny, który pokazał mu papierosy. To było tak cholernie złe i niewłaściwe, ale pokiwał głową na tak, lekko się uśmiechając. Jego uśmiech zniknął, gdy chłopczyk podniósł swoją posiniaczoną buźkę, patrząc czerwonymi od płaczu oczami w te jego.
- Kto ci to zrobił, maluchu - Wyszeptał, palcami przebiegając po policzku niższego.
Z perspektywy osoby trzeciej mogło to wyglądać żałośnie lub niepokojąco. Pobity nastolatek, płaczący z bólu, strachu i ogromnej słabości, w ramionach starszego mężczyzny, który dusił w sobie żądzę mordu. Ktoś dotknął jego dzieciaka, ktoś odważył się podnieść rękę na tą rozkoszną dziecinkę, rozświetlającą mu dzień jednym spojrzeniem.
A on nie zamierzał tolerować bicia aniołów. Bo Jungkook ewidentnie był jednym z nich.
***
Patrząc, jak Jeon słania się na nogach, Taehyungowi zrobiło się słabo. Westchnął i bez problemu podniósł chłopca. Ten cicho pisnął i zamknął oczy, wtulając twarz w zagłębienie w szyi starszego.
Jungkook nie był zbyt ciężki, jednak Tae nie posiadał ogromnej siły, więc włożył dość spory wysiłek w przeniesienie go bezpiecznie do jego mieszkania. Wniósł go na górę jak księżniczkę, otworzył drzwi kopniakiem (tak samo je też zamknął) i dopiero wtedy pozwolił brunetowi zejść z niego. Nie żeby obojgu to przeszkadzało. Chłopiec najchętniej uwiesiłby się na nim jak koala, a Tae tuliłby go do samego rana, ale oboje przeczuwali, że jeszcze będą mieć do tego okazję.
Taehyung pokazał mu gdzie jest łazienka i poradził, żeby wziął prysznic. Mówił to wszystko tak miło, tak ciepło, że Jungkook nie miał serca mu odmawiać, ba - on nawet tego nie chciał.
- Um... Taehyungie, nie mam żadnych ubrań - Powiedział cichutko, ciągnąc za rąbek swojej bluzy. Patrzył na niego z dołu, tak niewinnie, uroczo i ślicznie, że starszy prawie zemdlał.
- Nie ma problemu, dam ci coś na przebranie - Zapewnił go, posyłając w jego stronę najśliczniejszy uśmiech na jaki było go stać i przyprawiając go o palpitacje serca.
Jungkook pokiwał głową i wszedł do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Tae przeczesał dłonią włosy i wypuścił drżący oddech z ust. Tak, ten chłopiec definitywnie był aniołem. I to najpiękniejszym, jaki istnieje na tej ziemi.
__________
Kocham was
Kocham was
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz