Aktualnie blondyn stał pod szkołą młodszego i czekał na dzwonek. Między wargami trzymał białą fajkę, a spojrzenie ciemnych oczu wlepiał w ekran telefonu. Pisał ze swoim najlepszym przyjacielem i współlokatorem, a jego usta formowały się w lekki uśmiech.
Tydzień temu pierwszy raz odprowadził Jungkooka pod dom, a wczoraj zaproponował wyjście do kawiarni. I takim oto sposobem czekał na młodego, stojąc przed placówką, której kiedyś tak bardzo nienawidził.
Zadzwonił dzwonek, po chwili z drzwi wyjściowych wylała się fala uczniów i Taehyung naprawdę starał się dostrzec wśród nich swoją kruszynkę. Nie miał nawet czasu, żeby zastanowić się, dlaczego nazwał go swoim, ale nie przeszkadzało mu to. Kilka dziewczyn w uroczych mundurkach z zaciekawieniem patrzyło w jego stronę, jednak udawał, że tego nie widzi. Ostatecznie dość wysoka ciemno włosa nastolatka podeszła do niego i rozpoczęła rozmowę.
A kim by był Taehyung, gdyby nie grzecznie nie odpowiadał na jej pytania, widząc wśród uczniów lekko zbulwersowaną i zazdrosną twarz dzieciaka.
- Przepraszam - Mruknął i zostawił dziewczynę, podchodząc do przyjaciela. Poklepał go po głowie z chamskim uśmiechem i poruszył brwiami - Masz ładne koleżanki.
Jungkook prychnął. Coś ścisnęło go za żołądek gdy widział, jak starszy rozmawia z jego znajomą z klasy. Nie chciał się przyznawać do tej nieuzasadnionej zazdrości ani przed sobą, ani przed Taehyungiem. Bez słowa chwycił starszego za nadgarstek i pociągnął go w stronę wyjścia ze szkoły.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że dalej trzyma jego dłoń i speszony spojrzał w górę. Taehyung nie wyglądał, jakby mu to przeszkadzało, uśmiechał się i co chwilę przygryzał wargę, kątem oka zerkając na chłopca. Dla pewności (lub jej braku) Jungkook chciał puścić jego dłoń, lecz gdy tylko Kim to poczuł, przejął inicjatywę i splótł ich palce razem.
Jungkook mu się przyjrzał. Starszy był naprawdę przystojny. Ciemne oczy z uroczymi iskierkami, drobny nosek, pełne wargi, między którymi w dalszym ciągu znajdował się papieros, idealnie zarysowana szczęka, blond kosmyki opadające na czoło... Zaraz, blond?
- Przefarbowałeś się! - Krzyknął nagle Jungkook, stając w miejscu. Tae zaśmiał się rozkosznie i odwrócił w jego stronę.
- Czekałem, aż zauważysz - przyznał, mrugając do młodszego. Ten fuknął coś pod nosem, dokładnie lustrując twarz swojego rozmówcy wzrokiem. Jedno musiał przyznać.
- Wyglądasz tak cholernie gorąco - mruknął, chwilę później chowając twarz w dłoniach. Nie wierzył, że to powiedział.
Tae przygryzł wargę i dwoma palcami podniósł podbródek młodszego, zmuszając go do patrzenia mu w oczy. Nachylił się i przelotnie cmoknął go w usta, wcześniej wyciągając ze swoich papierosa. Wyszeptał mu do ucha ciche podziękowanie, a następnie jak gdyby nigdy nic pociągnął go do kawiarni, w dalszym ciągu nie rozplatając ich rąk.
Oboje się uśmiechali, choć za wszelką cenę starali się to ukryć. Jungkook, bo ciągle czuł wargi starszego i ucisk jego dłoni, Taehyung, bo nie mógł nic poradzić na to, że przy tym dzieciaku czuł się wolny.
Nawet od papierosów.
________
Wiem, że mnie kochacie. Miałam dzisiaj nie dawać, ale uwielbiam gdy wszyscy mi mówią, że to jest piękne.
Wiem, że mnie kochacie. Miałam dzisiaj nie dawać, ale uwielbiam gdy wszyscy mi mówią, że to jest piękne.
{Moim zdaniem nie jest, ale jak wolicie}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz